Ludziom wydaje się, ze wiedzą dokładnie,
jak powinno wyglądać nasze życie,
tymczasem nikt nie wie,jak powinien przeżyć własne.
Chcę usłyszeć Twój szept mówiący "kocham", zanim
stanę na krawędzi tego, co nazywamy Życiem.
/
Pada deszcz, a ja czekam - aż wrócisz z pracy.
Czekam, kocham :*
piątek, 28 maja 2010
sobota, 22 maja 2010
.
A jednak Ona nier zawsze potrafi pomóc.
Muzyko, dlaczego?
Wczorajsza noc nie spełniła się...
Przecież zasnęłam, to miało być już...
Nie chcę.
Pierdolę ten grill, i tak jest burza.
Czas wyjść gdzieś przed siebie, daleko.
Chcę chłonąć każdy oddech Twój.
Muzyko, dlaczego?
Wczorajsza noc nie spełniła się...
Przecież zasnęłam, to miało być już...
Nie chcę.
Pierdolę ten grill, i tak jest burza.
Czas wyjść gdzieś przed siebie, daleko.
Chcę chłonąć każdy oddech Twój.
piątek, 21 maja 2010
poniedziałek, 17 maja 2010
Niby nic
Od małego miałam niezrozumiałe, zbyt empatyczne skłonności do pomocy ludziom.
Nawet, jeśli był to wróg.
Zbyt wielka wrażliwość na ludzkie cierpienie. Pragnienie ocalenia ich przed bólem.
I litry łez wylewane w poduszkę, gdy po tym wszystkim odchodząc w dal krzywdzili mnie.
Zawsze byłam mściwa.
_______
Hey z cudną Kasią Nosowską w tle.
Nawet, jeśli był to wróg.
Zbyt wielka wrażliwość na ludzkie cierpienie. Pragnienie ocalenia ich przed bólem.
I litry łez wylewane w poduszkę, gdy po tym wszystkim odchodząc w dal krzywdzili mnie.
Zawsze byłam mściwa.
_______
Hey z cudną Kasią Nosowską w tle.
niedziela, 16 maja 2010
Cela Nr 3 - Nuda
Słucham Celi nr 3 :)
Sentyment mnie wziął jakoś i dziś w liście muzycznej przeważają same punkowe kapele.
Wsłuchuję się w "Nudę" i nawet nie chodzi o tekst, ale sam głos i muzyka wyzwalają we mnie jakieś dziwne miłe odczucie. Miłe, inaczej chyba tego nie da się w tym momencie nazwać.
Nostalgiczne...
Dziś niedziela, szczerze nienawidzę tego dnia.
Nawet prania nie mogę zrobić, gdy mam taką potrzebę i ochotę.
Bo Ci z dołu się drą.. PRZECIEŻ NIEDZIELA TO DZIEŃ BOŻY!
Na to co mówią oni chciałabym z satysfakcją odpowiedzieć, że dlaczego im przeszkadza, gdy
w sobotę jest głośno (na przykład...) bo.. PRZECIEŻ TO DZIEŃ IMPREZ!
Ale to nie przejdzie...
Zresztą nie chcę mieć z nimi żadnych nieprzyjemności, wszak z przymusu musimy z nimi żyć w jako takiej zgodzie, w końcu rodzina (na szczęście JESZCZE nie moja, ale niebawem..).
Dziś mam dzień typowo leniwy, w towarzystwie herbaty, dobrej muzyki i ewentualnie dobrej książki.
Ostatnio się z książkami opuściłam, jakoś 6 miesięcznie idzie, a to niezbyt zadowalający wynik.
Ale z drugiej strony przerzuciłam się na nieco 'cięższe" w interpretacji i przetwarzaniu książki, więc chyba nie jest tak źle jak się wydaje :)
Piotrek za moją sprawą zainteresował się literaturą faktu dotyczącą II Wojny Światowej.
To dobrze, Tata Dzik będzie miał z kim o tym rozmawiać ^^
Między Nami jest pięknie, coraz piękniej. 13 miesięcy razem minęło 3 dni temu.
Kocham Cię :*
Zastanawiam się kiedy przestanę palić -.- I tak palę w normalnych warunkach 3-4 papierosy dziennie ( o ile w ogóle palę) więc jest dobrze.
Ale chciałabym w ogóle nie palić. Kwestia czasu.
I na koniec Cela Nr 3:
'Z nudów pogrążam się w papierosowy dym,
Z nudów nie mogę już, nuda zabija mnie,
Nudny teraz jest świat wokół ludzi tłum..."
Sentyment mnie wziął jakoś i dziś w liście muzycznej przeważają same punkowe kapele.
Wsłuchuję się w "Nudę" i nawet nie chodzi o tekst, ale sam głos i muzyka wyzwalają we mnie jakieś dziwne miłe odczucie. Miłe, inaczej chyba tego nie da się w tym momencie nazwać.
Nostalgiczne...
Dziś niedziela, szczerze nienawidzę tego dnia.
Nawet prania nie mogę zrobić, gdy mam taką potrzebę i ochotę.
Bo Ci z dołu się drą.. PRZECIEŻ NIEDZIELA TO DZIEŃ BOŻY!
Na to co mówią oni chciałabym z satysfakcją odpowiedzieć, że dlaczego im przeszkadza, gdy
w sobotę jest głośno (na przykład...) bo.. PRZECIEŻ TO DZIEŃ IMPREZ!
Ale to nie przejdzie...
Zresztą nie chcę mieć z nimi żadnych nieprzyjemności, wszak z przymusu musimy z nimi żyć w jako takiej zgodzie, w końcu rodzina (na szczęście JESZCZE nie moja, ale niebawem..).
Dziś mam dzień typowo leniwy, w towarzystwie herbaty, dobrej muzyki i ewentualnie dobrej książki.
Ostatnio się z książkami opuściłam, jakoś 6 miesięcznie idzie, a to niezbyt zadowalający wynik.
Ale z drugiej strony przerzuciłam się na nieco 'cięższe" w interpretacji i przetwarzaniu książki, więc chyba nie jest tak źle jak się wydaje :)
Piotrek za moją sprawą zainteresował się literaturą faktu dotyczącą II Wojny Światowej.
To dobrze, Tata Dzik będzie miał z kim o tym rozmawiać ^^
Między Nami jest pięknie, coraz piękniej. 13 miesięcy razem minęło 3 dni temu.
Kocham Cię :*
Zastanawiam się kiedy przestanę palić -.- I tak palę w normalnych warunkach 3-4 papierosy dziennie ( o ile w ogóle palę) więc jest dobrze.
Ale chciałabym w ogóle nie palić. Kwestia czasu.
I na koniec Cela Nr 3:
'Z nudów pogrążam się w papierosowy dym,
Z nudów nie mogę już, nuda zabija mnie,
Nudny teraz jest świat wokół ludzi tłum..."
piątek, 14 maja 2010
Pierwszy ząbek?
Czuję się jak 3 latka.
Serio.
Dziś po raz pierwszy dentystka wyrwała mi zęba.
Szczerze?
Sama się nakręcałam, że będzie boleć, że znieczulenie nic nie da, że igła się złamie i utkwi w dziąśle, ale...
Nie bolało NIC.,
Nie licząc drugiego znieczulenia, ale to się wytnie, bardziej przypominało to narastające uczucie odrętwienia w jamie ustnej.
Jestem szczęśliwa, bo ząbek już nie boli, jestem wolna :D
Serio.
Dziś po raz pierwszy dentystka wyrwała mi zęba.
Szczerze?
Sama się nakręcałam, że będzie boleć, że znieczulenie nic nie da, że igła się złamie i utkwi w dziąśle, ale...
Nie bolało NIC.,
Nie licząc drugiego znieczulenia, ale to się wytnie, bardziej przypominało to narastające uczucie odrętwienia w jamie ustnej.
Jestem szczęśliwa, bo ząbek już nie boli, jestem wolna :D
środa, 12 maja 2010
Vin Diesel
Deff: O boże, Vin Diesel jest taki boski... Chyba kupię sobie koszulkę z jego zdjęciem
Benek: To ja sobie kupię z Megan Fox!
Deff: Dobra, też będę w niej chodzić :D
Benek: -.-
A oto On, boski :D

Uploaded with ImageShack.us
Benek: To ja sobie kupię z Megan Fox!
Deff: Dobra, też będę w niej chodzić :D
Benek: -.-
A oto On, boski :D
Uploaded with ImageShack.us
poniedziałek, 10 maja 2010
Odwiedziny Doroć i Krejziego :)
Są takie dni, jak dzień dzisiejszy i wczorajszy.
Dni, gdy wszystko jest w porządku, gdy czuję, że nic mi nie dolega i jestem w stu procentach szczęśliwa aż od rana.
Przypominam sobie o moich problemach i najzwyczajniej w świecie zastanawiam się, dlaczego nie może być codziennie tak jak dziś. Wesoło, z uśmiechem i chęcią do życia.
Chciałabym :)
Wczoraj ku memu ogromnemu zdziwieniu odwiedziła mnie Doroć z Krejzim.
Nie spodziewałam się, że szkolni przyjaciele są zdolni, by przyjechać do mnie mimo sporej odległości i mile się rozczarowałam :)
Tęskniłam za Nimi, bardzo tęskniłam. Zrobiło mi się lepiej, gdy ich zobaczyłam, tak bardzo lepiej.
Nic się nie zmieniliście, dalej tacy szaleni i kochani :*
Dni, gdy wszystko jest w porządku, gdy czuję, że nic mi nie dolega i jestem w stu procentach szczęśliwa aż od rana.
Przypominam sobie o moich problemach i najzwyczajniej w świecie zastanawiam się, dlaczego nie może być codziennie tak jak dziś. Wesoło, z uśmiechem i chęcią do życia.
Chciałabym :)
Wczoraj ku memu ogromnemu zdziwieniu odwiedziła mnie Doroć z Krejzim.
Nie spodziewałam się, że szkolni przyjaciele są zdolni, by przyjechać do mnie mimo sporej odległości i mile się rozczarowałam :)
Tęskniłam za Nimi, bardzo tęskniłam. Zrobiło mi się lepiej, gdy ich zobaczyłam, tak bardzo lepiej.
Nic się nie zmieniliście, dalej tacy szaleni i kochani :*
sobota, 8 maja 2010
Domino
Co jakiś czas układam domino. Staram się, by każda kostka była w odpowiedniej odległości od siebie, by było idealnie. Tak, jak mi pasuje.
Co jakiś czas, gdy dochodzę do któregoś z początkowych etapów układania moich osobistych kostek, coś się dzieje i jedna z kostek w wyniku poruszenia powala resztę swych kompanów.
I cały wysiłek idzie na marne...
Znasz to uczucie?
Tak właśnie wygląda moje życie, Jak te domino.
I czego bym nie robiła, tak właściwie wciąż jest ten brak progresu...
Przykro mi z tego powodu, że Ty musisz to wszystko znosić... Wiem, to kurewsko trudne, tylko dla wariatów. Bo kto by wytrzymał z osobą tak rozchwianą jak ja? Nie wiem, skąd czerpiesz siłę i boję się, że kiedyś jej Ci zabraknie.
Coraz częściej myślę na poważnie o wizycie u psychologa. Coraz częściej przyłapuję się, że myślę o tym z aprobatą. Boję się tylko, że nie trafię na tą osobę. Że nie zrozumie mnie, jak wszyscy wokoło. Że zrobi mi krzywdę? Nie wiem, boję się.
Póki co, depresja postępuje. Czuję się tak, jakby coś we mnie umarło.
W te złe dni coraz mniej rzeczy mnie cieszy.
Dziś impreza u Phantiego, dobrze, że Koza będzie...
Co jakiś czas, gdy dochodzę do któregoś z początkowych etapów układania moich osobistych kostek, coś się dzieje i jedna z kostek w wyniku poruszenia powala resztę swych kompanów.
I cały wysiłek idzie na marne...
Znasz to uczucie?
Tak właśnie wygląda moje życie, Jak te domino.
I czego bym nie robiła, tak właściwie wciąż jest ten brak progresu...
Przykro mi z tego powodu, że Ty musisz to wszystko znosić... Wiem, to kurewsko trudne, tylko dla wariatów. Bo kto by wytrzymał z osobą tak rozchwianą jak ja? Nie wiem, skąd czerpiesz siłę i boję się, że kiedyś jej Ci zabraknie.
Coraz częściej myślę na poważnie o wizycie u psychologa. Coraz częściej przyłapuję się, że myślę o tym z aprobatą. Boję się tylko, że nie trafię na tą osobę. Że nie zrozumie mnie, jak wszyscy wokoło. Że zrobi mi krzywdę? Nie wiem, boję się.
Póki co, depresja postępuje. Czuję się tak, jakby coś we mnie umarło.
W te złe dni coraz mniej rzeczy mnie cieszy.
Dziś impreza u Phantiego, dobrze, że Koza będzie...
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Koniec ZxRx
Wchodzę na stronę ZxRx i zamurowało mnie. Jakby ktoś mi przypierdolił czymś w głowę.
Złodzieje Rowerów od dziś zakończyli działalność...
Smutno mi się zrobiło, bo...
'to few words do we known to clad everything in words...'
I do końca życia będę pamiętała ten przełomowy, jedyny koncert Złodziei, na którym byłam.
Koncert, który dał mi siłę. Dal siłę, by żyć.
Kto wie czy bym dziś tu pisała, gdyby nie ten koncert 4 kwietnia 2009 roku.
Zbyt wiele.
Pamiętam, jak się razem z wokalistą darłam.
Złodzieje zawsze byli i zawsze będą dla mnie jedną z ważniejszych kapeli na scenie.
A oto jedyne zdjęcie, jakie posiadam z tego koncertu. Stoję pod sceną, obok mnie gdzieś tam Hasan.

Uploaded with ImageShack.us
Złodzieje Rowerów od dziś zakończyli działalność...
Smutno mi się zrobiło, bo...
'to few words do we known to clad everything in words...'
I do końca życia będę pamiętała ten przełomowy, jedyny koncert Złodziei, na którym byłam.
Koncert, który dał mi siłę. Dal siłę, by żyć.
Kto wie czy bym dziś tu pisała, gdyby nie ten koncert 4 kwietnia 2009 roku.
Zbyt wiele.
Pamiętam, jak się razem z wokalistą darłam.
Złodzieje zawsze byli i zawsze będą dla mnie jedną z ważniejszych kapeli na scenie.
A oto jedyne zdjęcie, jakie posiadam z tego koncertu. Stoję pod sceną, obok mnie gdzieś tam Hasan.
Uploaded with ImageShack.us
czwartek, 22 kwietnia 2010
nic.
Korzystając ze sposobności, że wstałam wcześniej a Piotruś śpi, popiszę sobie troszkę.
Tak, wyżyję się na stronicach bloga.
Jak mnie wkurwiają ludzie!
Jacy oni są beznadziejni!
Pseudo przyjaciele...
To chyba jakiś kompleks, który dopadł wszystkich ludzi.
Jakaś chora, POPIERDOLONA przypadłość ukazująca, jak bardzo są egoistyczni...
Jesteś moim przyjacielem?
Masz problem? Szukasz pomocy?
Zadzwoń, ZAWSZE Ci pomogę.
I wtedy jestem tą najlepszą przyjaciółką.
Ale są dni, gdy ja czegoś potrzebuję...
Wtedy nikt nie zapyta się : "co się stało? pomóc Ci?".
Kurwa.
Tak, wiem, że piszę totalnie bez składni i ogólnego sensu.
Ale w tym momencie nie potrafię inaczej, bo wyrzucam to wszystko z siebie, fala goryczy i pretensji zalewa całe biurko...
I nie potrafię jej ogarnąć na tyle, by wszystko było napisane tak, jak bym chciała i tak, jak oczekiwałaby polonistka.
Dziwne, ale upust swej frustracji dot. świata mogę wyrazić tylko tutaj.
To też jest dziwne...
W dzisiejszej dobie komputerowej nie wyobrażam sobie, jak ludzie radzili sobie z problemami bez czegoś takiego.
Tak, wiem.. Pamiętniki. Też pisałam, kilka tomów, opasłych tomów.
I kiedyś ktoś zaczął je czytać... Nie zapomniałam o tym, co czułam, gdy się dowiedziałam o tym, że ktoś wie co się we mnie dzieje... I wtedy chyba przestałam. A przynajmniej ograniczyłam pisanie do ukradkowego zapisywania myśli i emocji gdzieś na skrawkach papieru, ostatnich stronach zeszytów niesprawdzanych przez nauczycieli... Na skrawkach rozdzieranych na tysiące kawałków i rzucanych na wiatr. Tak, jakbym chciała się ich pozbyć.. Tego co boli.
I ktoś polecił jakiś wcześniejszy serwis blogowy. Mogłam wreszcie pisać tak, by być anonimową.
Tak bardzo mi się to podobało...
Fakt, słowo pisane na klawiaturze jest tylko składzikiem literek wystukanych przez maszynę.
Nie to, co napisane wiecznym piórem słowo nabierające mocy z dnia na dzień...
Ale cóż, czasy dzisiejsze zobowiązują.
Nie wiem, być może mam problem z adaptacją...
Powierzchownie bardzo szybko potrafię się zaadaptować. Ale w środku - idzie to wolno... Proces postępujący powoli.
Chociaż czasem i szybko.
Nie wiem, nie wiem co się dzieje.
Mam tak dwojaką naturę, żę czasami się nad tym wszystkim zastanawiam.
Najgorsza jest ta wyklinana przeze mnie przez lata ambiwalencja.
Ty, Czytelniku, nawet sobie zapewne nie wyobrażasz, jak to cholernie boli.. Gdy w jednej chwili czujesz dwa sprzeczne ze sobą uczucia. Gdy pragniesz czegoś tak bardzo jak i nienawidzisz i nie chcesz widzieć, czuć.
Wyobraź sobie stan ciała, gdy jest Ci zimno i gorąco naraz. Znasz to? Wiec wiesz, co miałam na myśli, pisząc ambiwalencja.
Gdy to rozrywa Twą duszę.
Dusza? A co to takiego?
Nie wiem, prawdopodobnie nigdy się nie dowiem, ale używam tego słowa do określenia tego czegoś w środku mnie, co czuje. Co ma uczucia, potworna bestia, obawiająca się świata.
Chciałabym, by to wszystko się w końcu ogarnęło... By moje lęki i smutki odeszły z kretesem.
Chyba niczego tak nie chcę, jak tego.
A może wciąż się oszukuję.
__
Uwtór na dziś, typowo smutny: Olivia inspi' Reira - A little pain.
Piękny, wykonany w sposób połączenia przez wokalistkę zwrotów japońskich i angielskich.
Nie polecam, gdy nie jesteś maniakiem NANY.
Tak, wyżyję się na stronicach bloga.
Jak mnie wkurwiają ludzie!
Jacy oni są beznadziejni!
Pseudo przyjaciele...
To chyba jakiś kompleks, który dopadł wszystkich ludzi.
Jakaś chora, POPIERDOLONA przypadłość ukazująca, jak bardzo są egoistyczni...
Jesteś moim przyjacielem?
Masz problem? Szukasz pomocy?
Zadzwoń, ZAWSZE Ci pomogę.
I wtedy jestem tą najlepszą przyjaciółką.
Ale są dni, gdy ja czegoś potrzebuję...
Wtedy nikt nie zapyta się : "co się stało? pomóc Ci?".
Kurwa.
Tak, wiem, że piszę totalnie bez składni i ogólnego sensu.
Ale w tym momencie nie potrafię inaczej, bo wyrzucam to wszystko z siebie, fala goryczy i pretensji zalewa całe biurko...
I nie potrafię jej ogarnąć na tyle, by wszystko było napisane tak, jak bym chciała i tak, jak oczekiwałaby polonistka.
Dziwne, ale upust swej frustracji dot. świata mogę wyrazić tylko tutaj.
To też jest dziwne...
W dzisiejszej dobie komputerowej nie wyobrażam sobie, jak ludzie radzili sobie z problemami bez czegoś takiego.
Tak, wiem.. Pamiętniki. Też pisałam, kilka tomów, opasłych tomów.
I kiedyś ktoś zaczął je czytać... Nie zapomniałam o tym, co czułam, gdy się dowiedziałam o tym, że ktoś wie co się we mnie dzieje... I wtedy chyba przestałam. A przynajmniej ograniczyłam pisanie do ukradkowego zapisywania myśli i emocji gdzieś na skrawkach papieru, ostatnich stronach zeszytów niesprawdzanych przez nauczycieli... Na skrawkach rozdzieranych na tysiące kawałków i rzucanych na wiatr. Tak, jakbym chciała się ich pozbyć.. Tego co boli.
I ktoś polecił jakiś wcześniejszy serwis blogowy. Mogłam wreszcie pisać tak, by być anonimową.
Tak bardzo mi się to podobało...
Fakt, słowo pisane na klawiaturze jest tylko składzikiem literek wystukanych przez maszynę.
Nie to, co napisane wiecznym piórem słowo nabierające mocy z dnia na dzień...
Ale cóż, czasy dzisiejsze zobowiązują.
Nie wiem, być może mam problem z adaptacją...
Powierzchownie bardzo szybko potrafię się zaadaptować. Ale w środku - idzie to wolno... Proces postępujący powoli.
Chociaż czasem i szybko.
Nie wiem, nie wiem co się dzieje.
Mam tak dwojaką naturę, żę czasami się nad tym wszystkim zastanawiam.
Najgorsza jest ta wyklinana przeze mnie przez lata ambiwalencja.
Ty, Czytelniku, nawet sobie zapewne nie wyobrażasz, jak to cholernie boli.. Gdy w jednej chwili czujesz dwa sprzeczne ze sobą uczucia. Gdy pragniesz czegoś tak bardzo jak i nienawidzisz i nie chcesz widzieć, czuć.
Wyobraź sobie stan ciała, gdy jest Ci zimno i gorąco naraz. Znasz to? Wiec wiesz, co miałam na myśli, pisząc ambiwalencja.
Gdy to rozrywa Twą duszę.
Dusza? A co to takiego?
Nie wiem, prawdopodobnie nigdy się nie dowiem, ale używam tego słowa do określenia tego czegoś w środku mnie, co czuje. Co ma uczucia, potworna bestia, obawiająca się świata.
Chciałabym, by to wszystko się w końcu ogarnęło... By moje lęki i smutki odeszły z kretesem.
Chyba niczego tak nie chcę, jak tego.
A może wciąż się oszukuję.
__
Uwtór na dziś, typowo smutny: Olivia inspi' Reira - A little pain.
Piękny, wykonany w sposób połączenia przez wokalistkę zwrotów japońskich i angielskich.
Nie polecam, gdy nie jesteś maniakiem NANY.
wtorek, 20 kwietnia 2010
niedziela, 18 kwietnia 2010
noga u Phantiego
Totalnie zmasakrowana jestem po wczorajszych wydarzeniach zaistniałych w wyjątkowych alkoholowych okolicznościach na 9 piętrze.
Wysoko jak cholera, całe Kłodzko widać z okna Phantiego.
Cała trójka się upoiła alkoholem, było wesoło i śmiesznie :D
Zjedliśmy razem obiad, mieliśmy ogromny problem z identyfikacją pewnej nogi, ale ogółem wyszło, że to udziec indyczy :D
Teraz jesteśmy już w domu, ale wciąż czuję w żołądku coś, co mi się nie podoba.
Bez komentarza.
I znów chciałabym powiedzieć, że nie piję...
A Marudnego Mojego Kocham :*
Wysoko jak cholera, całe Kłodzko widać z okna Phantiego.
Cała trójka się upoiła alkoholem, było wesoło i śmiesznie :D
Zjedliśmy razem obiad, mieliśmy ogromny problem z identyfikacją pewnej nogi, ale ogółem wyszło, że to udziec indyczy :D
Teraz jesteśmy już w domu, ale wciąż czuję w żołądku coś, co mi się nie podoba.
Bez komentarza.
I znów chciałabym powiedzieć, że nie piję...
A Marudnego Mojego Kocham :*
wtorek, 13 kwietnia 2010
Rok Miodem Płynący
Dzisiejszy poranek powitaliśmy z uśmiechami na twarzach.
Rok minął, odkąd jesteśmy ze sobą.
Razem.
Dzień w dzień.
Noc w noc.
Za wyjątkiem czasu, który spędzałam u Rodziców, gdy Ty miałeś szkołę.
Gdybym chciała opisać wszystko, co się Nam przydarzyło w ciągu tego roku, chyba nie starczyłoby mi czasu. Był chwile słodyczy, ciepła i miłości, jak i chwile z lekką nutką goryczy szybko zwalczanej poprzez zalewającą wszystko tęczę kolorów i szczęścia.
To z Tobą jestem szczęśliwa.
To z Tobą chcę być aż po życia kres.
Z Tobą wszystko jest słodkie.
Dziękuję, Kocham, Jestem.
Dla Nas :*
Rok minął, odkąd jesteśmy ze sobą.
Razem.
Dzień w dzień.
Noc w noc.
Za wyjątkiem czasu, który spędzałam u Rodziców, gdy Ty miałeś szkołę.
Gdybym chciała opisać wszystko, co się Nam przydarzyło w ciągu tego roku, chyba nie starczyłoby mi czasu. Był chwile słodyczy, ciepła i miłości, jak i chwile z lekką nutką goryczy szybko zwalczanej poprzez zalewającą wszystko tęczę kolorów i szczęścia.
To z Tobą jestem szczęśliwa.
To z Tobą chcę być aż po życia kres.
Z Tobą wszystko jest słodkie.
Dziękuję, Kocham, Jestem.
Dla Nas :*
niedziela, 11 kwietnia 2010
manowce złości.
Z dobre 5 minut siedziałam i bezmyślnie gapiłam się na blogowy edytor tekstu.
Nie wiem, co spowodowało zalogowanie się na bloga, nie wiem co chciałam napisać.
Może któryś z utworów Guano Apes zmotywował mnie do wpisania tutaj czegokolwiek.
Ale nie wiem dlaczego.
A może któryś z utworó boskiej Kaśki Nosowskiej coś wem nie ruszył, nie wiem.
Być może...
Wciąż nie mogę sobie z tym dać rady. Nic się nie polepsza.
Opanowałam na poziomie mistrzowskim udawanie zadowolonej i szczęśliwej.
Czasem taka na prawdę jestem, czasem udaję.
Tylko z Tobą szczera jestem. Tylko Ty widzisz, kiedy są te gorsze dni.
Kochaj mnie mimo wszystko
Nagle coś drobiażdzek wręcz
Na manowce złości wywiódł mnie
Kochaj mnie mimo wszystko
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie
Czasem coś.. tyci czort
Zdania szyk przestawi mi
Kochaj mnie mimo wszystko...
Jutro wracam od Rodziców. Tesknię...
Nie wiem, co spowodowało zalogowanie się na bloga, nie wiem co chciałam napisać.
Może któryś z utworów Guano Apes zmotywował mnie do wpisania tutaj czegokolwiek.
Ale nie wiem dlaczego.
A może któryś z utworó boskiej Kaśki Nosowskiej coś wem nie ruszył, nie wiem.
Być może...
Wciąż nie mogę sobie z tym dać rady. Nic się nie polepsza.
Opanowałam na poziomie mistrzowskim udawanie zadowolonej i szczęśliwej.
Czasem taka na prawdę jestem, czasem udaję.
Tylko z Tobą szczera jestem. Tylko Ty widzisz, kiedy są te gorsze dni.
Kochaj mnie mimo wszystko
Nagle coś drobiażdzek wręcz
Na manowce złości wywiódł mnie
Kochaj mnie mimo wszystko
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie
Czasem coś.. tyci czort
Zdania szyk przestawi mi
Kochaj mnie mimo wszystko...
Jutro wracam od Rodziców. Tesknię...
piątek, 9 kwietnia 2010
beznadzieja.
Dlaczego, kurwa, staram się pomóc wszystkim wokoło, tylko nie sobie?
Dlaczego ignoruję siebie, dlaczego nie potrafię czegoś ze sobą zrobić?
Nie mam siły.. Jak w losowaniu.
Jeden dzień cudowny tylko po to, by następny był beznadziejny.
Czy to jest normalne?
Nawet książka nie jest w stanie mi pomóc, tam są tylko same definicje...
Wróć już z pracy, tęsknię za Tobą..
Dlaczego ignoruję siebie, dlaczego nie potrafię czegoś ze sobą zrobić?
Nie mam siły.. Jak w losowaniu.
Jeden dzień cudowny tylko po to, by następny był beznadziejny.
Czy to jest normalne?
Nawet książka nie jest w stanie mi pomóc, tam są tylko same definicje...
Wróć już z pracy, tęsknię za Tobą..
środa, 7 kwietnia 2010
Dojczlandzka wielkanoc, jaaa!
Święta i po świętach. Spędziliśmy je Razem u Mamy i Villego.
Podroż do Illertissen była męcząca, wyjechaliśmy o 12 w nocy, dotarliśmy coś koło 9-10 rano. To przez mgłę na drogach - była przerażająca.
Przejeżdżając obwodnicą przez spowitą w mroku Pragę zauważyłam cudownie pomalowane budynki przy autostradzie.. Okazało się, że była to cementownia lub betoniarnia. Na próżno niestety szukałam tych bajkowych budynków w necie. Nic nie znalazłam.
Gdy świtało, zawitaliśmy do Ulmu, w którym rzecz jasna musieliśmy zabłądzić. Ale na szczęście szybko odnaleźliśmy właściwą drogę :)
Mam,a z Villim bardzo się ucieszyli, gdy Nas wreszcie zobaczyli, zjedliśmy śniadanie z nietradycyjnym szampanem.
Przez ten pobyt wreszcie mogliśmy porozmawiać sobie na żywo, bo nie widzieliśmy się od października. Ale na szczęście Mama z Villim przyjeżdżają do Nas na majowy urlop.
Pół pobytu spędziliśmy na basenie i saunie zażywając rozkoszy płynących z luksusu :)
Koniec końców, wciąż twierdzę, że Niemcy to idealny kraj, by żyć.
Wczoraj wróciliśmy, smutno było się pożegnać:(
I widzisz.. Kolejne święta wielkanocne spędzone Razem :)
Jak stare dobre małżeństwo :)
Kocham, tulę, ufam, dziękuję :*
A. I uczę się namiętnie niemieckiego, bo już nie mogę zniesc tego, że z Villim się dogadać nie mogę. Bo ani serbskiego nie znam ani niemieckiego. On nie zna polskiego ani angielskiego. I tyle -.-
Podroż do Illertissen była męcząca, wyjechaliśmy o 12 w nocy, dotarliśmy coś koło 9-10 rano. To przez mgłę na drogach - była przerażająca.
Przejeżdżając obwodnicą przez spowitą w mroku Pragę zauważyłam cudownie pomalowane budynki przy autostradzie.. Okazało się, że była to cementownia lub betoniarnia. Na próżno niestety szukałam tych bajkowych budynków w necie. Nic nie znalazłam.
Gdy świtało, zawitaliśmy do Ulmu, w którym rzecz jasna musieliśmy zabłądzić. Ale na szczęście szybko odnaleźliśmy właściwą drogę :)
Mam,a z Villim bardzo się ucieszyli, gdy Nas wreszcie zobaczyli, zjedliśmy śniadanie z nietradycyjnym szampanem.
Przez ten pobyt wreszcie mogliśmy porozmawiać sobie na żywo, bo nie widzieliśmy się od października. Ale na szczęście Mama z Villim przyjeżdżają do Nas na majowy urlop.
Pół pobytu spędziliśmy na basenie i saunie zażywając rozkoszy płynących z luksusu :)
Koniec końców, wciąż twierdzę, że Niemcy to idealny kraj, by żyć.
Wczoraj wróciliśmy, smutno było się pożegnać:(
I widzisz.. Kolejne święta wielkanocne spędzone Razem :)
Jak stare dobre małżeństwo :)
Kocham, tulę, ufam, dziękuję :*
A. I uczę się namiętnie niemieckiego, bo już nie mogę zniesc tego, że z Villim się dogadać nie mogę. Bo ani serbskiego nie znam ani niemieckiego. On nie zna polskiego ani angielskiego. I tyle -.-
piątek, 2 kwietnia 2010
środa, 17 marca 2010
Całe miasto wciąż brnie w śniegu. Topi się, ślizga i łamie karki.
Szkoda, że z tymi karkami to nieprawda... Dobrze by im tak było.
Jest pozytywnie, nawet bardzo. Siedzę i męczę 1000 panoramicznych i jest mi z tym dobrze. Gotuję obiad, żyję spokojnie. Oddycham.
Coraz bliżej do koncertu, jakiegoś koncertu. Chcę wybrać ten najzajebistszy, bo nieczęsto możemy wylecieć gdzieś poza.
Szkoda, że nie uda Nam się wyskoczyć na Agnostic Front.. :(
Ale za rok tez będa grać :D
" Hej hej, jeszcze raz!
Hej hej zaczaruj czas,
niech biegnie, niech biegnie,
niech biegnie wolniej...
Hej hej, jeszcze raz,
hej hej, niech życie Nam
zawróci, zawróci
zawróci w głowie...!"
;*
Szkoda, że z tymi karkami to nieprawda... Dobrze by im tak było.
Jest pozytywnie, nawet bardzo. Siedzę i męczę 1000 panoramicznych i jest mi z tym dobrze. Gotuję obiad, żyję spokojnie. Oddycham.
Coraz bliżej do koncertu, jakiegoś koncertu. Chcę wybrać ten najzajebistszy, bo nieczęsto możemy wylecieć gdzieś poza.
Szkoda, że nie uda Nam się wyskoczyć na Agnostic Front.. :(
Ale za rok tez będa grać :D
" Hej hej, jeszcze raz!
Hej hej zaczaruj czas,
niech biegnie, niech biegnie,
niech biegnie wolniej...
Hej hej, jeszcze raz,
hej hej, niech życie Nam
zawróci, zawróci
zawróci w głowie...!"
;*
niedziela, 14 marca 2010
piątek, 12 marca 2010
Tarja?
Godzina 3:23.
Już dawno powinnam spać, lecz czuję się wyjątkowo rześka i wyspana.
Ty już słodko śpisz. Żuberki też śpi spokojnie.
Sąsiedzi śpią.
Rodzina z dołu też śpi.
Wszyscy śpią ( nie licząc tych pijanych, wracających z imprez).
A ja nie.
W sumie nawet nie wiem po co weszłam na stronę bloga.
Nie mam nawet co napisać.
Ale wypada...
A!
Jestem oczarowana solową twórczością Tarji Turunen. Zawsze była wspaniałą wokalistką, ale to, co pokazała w swoich solowych albumach przerasta ludzkie pojęcie.
Urzekł mnie utwór Tarji "Sing For Me".
No cudo...
___
A dziś wstaniesz, i zaczniesz znowu pochłaniać galaretki malinowe.
Twoje ulubione < 3
środa, 10 marca 2010
nocą.
Nowy post, akuratnie pod koniec dnia, gdy lada chwila pójdziemy spać. Godzina 23:46.
Tak gwoli ścisłości, blog źle pokazuje godziny przy notkach.
Nieco mnie to martwi...
Żuber słodko śpi na kanapie obok, co chwilkę przewracając się z boku na bok i warcząc na senne wizje.
A ja nadal chcę wrócić. Do Opola. To ta wiosna.
Cóż...
I zakochana jestem do granic możliwości. Na śmierć i życie.
wtorek, 9 marca 2010
tęsknota.
Wiosna.
Otwarte okno wpuszcza do budzącego się z zimowego snu mieszkania ciepły powiew.
Otwarte okno wpuszcza do budzącego się z zimowego snu mieszkania ciepły powiew.
Ciepły, a jednak jeszcze z lekką nutką zapachu zimy. Ulotną.
Czuję że muszę wyjść. Pojechać gdzieś.
Nie mogę tutaj siedzieć. duszę się...
Chcę do Opola, chcę przeżyć nadejście wiosny nad Odrą, na przystani. Chcę nocą wracać do mieszkania przez akademiki, później Oleską... By było mi zimno, bo ubrałam zbyt cienki płaszczyk, zaczarowana promieniami słońca z rana.
Chcę tam pojechać, wrócić...
Tęsknię...
A jednak tutaj też może być pięknie, nawet piękniej.
Ale te wspomnienia ciągną tam, daleko...
Chcę pójść na górkę za blok, wejść na nią, położyć się na świeżej, pachnącej mokrą ziemią trawie i leżeć, patrzeć się na słońce przebijające się przez mleczne chmury.
Jeszcze troszkę.. Jeszcze troszkę pomieszkamy tutaj.
A później wrócimy do miasta, które tak kocham, i tak bardzo przeklinam.
I będziemy żyć Tam.
środa, 3 marca 2010
Reminiscencja.
Wraz ze zbliżającą się wielkimi krokami wiosną zaczyna się wkradać w życie reminiscencja.
Rzecz normalna, przydarzająca się mi zazwyczaj u kresu jednej a początku kolejnej pory roku, kiedy to zmiany wywołują refleksje.
Lubię tą ciszę, gdy wstanę wcześniej niż On, i mogę sobie pobyć sama w domu.
Tak anonimowo, coś w tym jest.
Mogę wtedy porozmyślać bez żadnych niekorzystnych czynników spoza mojego umysłu, wyciszyć się, powoli wyrzucić z siebie ledwie widoczną, rozmazaną wizję snów i wczorajszych problemów.
Tak, by móc zacząć dzień szczęśliwie i z uśmiechem na ustach.
Zjeść razem śniadanie, poczytać książkę przy stole, pogłaskać psa.
Ale wracając to do tematu przedniego notki - lubię to.
Co się działo w moim życiu o tej porze roku rok wcześniej, dwa, trzy... A nawet pięć czy dziesięć.
Miło jest czasami wrócić do pełnego beztroski i słodkiej swobody czasu, gdy miało się 10 lat i wypełnieniem dni nie był obowiązki tylko koszykówka. Albo rysunek. Książki. Gdy miało się na to wszystko czas. Czasami tęsknię.
Albo do czasów gimnazjum. Gdy tak bardzo daleko było do szkoły na drugim końcu miasta i musiało się wstawać wcześniej niż inne dzieci.
Liceum. Chyba czas największych imprez, włóczenia się ze znajomymi, koncertowania.
Gdy biegło się co sił na pociąg, żeby tylko zdążyć..
Ef, tęsknię czasem.
Nie ma co wspominać, trzeba iść do przodu.
Śniadanie.
piątek, 26 lutego 2010
Zerwanie.
Nasza wczorajsza kłótnia, łzy i desperacja mnie osłabiła...
Ciebie też.
Bałam się, że nie będę chciała do Ciebie wrócić. Że uprę się i nie wrócę.
Ale na szczęście zechciałam wrócić. Dlaczego?
Bo kocham Cię nad życie.
Dlatego nadal jestem z Tobą, i chcę w tym trwać po życia kres.
Ta nerwowa sytuacja Nam minie. Kłócimy się, bo mamy problem.
Ale się rozwiąże. Jeszcze tylko miesiąc...
Wczoraj tak źle.. Dziś tak wspaniale.
czwartek, 25 lutego 2010
Dawid, wracaj.
Bawienie się w rannego ptaszka jednak nie wychodzi mi na dobre - ziewam i ogółem widać u mnie objawy niewyspania. Na własne życzenie!
A Piotr nadal śpi. Jak to bywa z facetami - przesypiają 70% swojego życia i jeszcze im mało.
Pierwsza połowa wiosennego sprzątania, która miała miejsce dnia wczorajszego zakończyła się z sukcesem. Dziś natomiast czeka nas reszta.
Dręczą mnie niemałe wyrzuty sumienia, porzuciłam tamtego bloga i piszę nowego... Szkoda troszkę. Przyzwyczaiłam się do niego, może za bardzo jak do rzeczy czysto wirtualnej. Ale cóż, on jedyny potrafił mnie wysłuchać ;)
Zastanawiałam się wczoraj w międzyczasie sprzątania co się stało ze wszystkimi ludźmi, których się kiedyś znało. Hm... Zmienili się, oddalili. A może to ja się zmieniłam i oddaliłam? Na pewno po części to drugie. Mam inne życie niż kiedyś. Lepsze.
W sumie jakby na to nie patrzeć, jedna osoba została z tego całego worka ludzi. I na nieszczęście musi być za granicą, w Polsce nie ma godnych zarobków dla osoby, która narobiła sobie długi.
Tęsknię za Nim. Tyle razem przeżyliśmy, wszystko co się działo, dzieliliśmy na dwoje.
Bo prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. To działa w dwie strony.
Zobaczysz, Dawid. Jeszcze się wszyscy spotkamy w Naszym ukochanym Opolu. Sen się ziści i wrócimy. Może nie tacy beztroscy jak kiedyś, ale zawsze razem. Tęsknię, przyjacielu.
Brakuje tu Ciebie.
Wracaj szybko z Niemiec...
wtorek, 23 lutego 2010
Kolejny raz.
No właśnie. Kolejny raz rozpoczynam nowego, aczkolwiek nie odrębnego bloga.
Dwa wcześniejsze są jak tomy encyklopedii.
Niekompletnej, niestety.
Nie miałam często czasu wszystkiego opisywać. W wielu przypadkach żałuję, że tego nie wykonałam, lecz są także takie rzeczy, które ewidentnie powinny mnie napawać radością, iż o nich nie pisałam.
Za każdym kolejnym blogiem przyrzekałam sobie, że będę pisała na nich na bieżąco. Tym razem tego nie wypowiem, nawet nie napiszę. Nie ma sensu. Jak będę pisała to będzie co poczytać. Jeśli nie - przykro mi.
I już widzę różnicę pomiędzy tym blogiem a poprzednimi. Panel z umieszczaniem postów jest bardziej czytelny i jasny. Tak jakby... Mniej wpędzający w czarne myśli.
Jeśli wiesz, co mam na myśli.
Kim jesteś? Zadajesz sobie to pytanie? Możliwe.
Ale to nieistotne w tym momencie.
Nie ważne jest to, co robię w życiu, chociaż zapewne wypłynie to ze mnie nie raz. Nie ważne jak wyglądam.
Chociaż... Może umieszczę po napisaniu notki miniaturkę na blogu. Zastanowię się.
Gdzie mieszkam? Daleko. Zapewne.
Jakie mam w życiu ambicje?
Wyjdzie w praniu.
Tak więc, nowy blog rozpoczęty.
Zobaczymy, co dziać się będzie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)