niedziela, 18 kwietnia 2010

noga u Phantiego

Totalnie zmasakrowana jestem po wczorajszych wydarzeniach zaistniałych w wyjątkowych alkoholowych okolicznościach na 9 piętrze.
Wysoko jak cholera, całe Kłodzko widać z okna Phantiego.

Cała trójka się upoiła alkoholem, było wesoło i śmiesznie :D
Zjedliśmy razem obiad, mieliśmy ogromny problem z identyfikacją pewnej nogi, ale ogółem wyszło, że to udziec indyczy :D

Teraz jesteśmy już w domu, ale wciąż czuję w żołądku coś, co mi się nie podoba.
Bez komentarza.

I znów chciałabym powiedzieć, że nie piję...

A Marudnego Mojego Kocham :*

1 komentarz: