Totalnie zmasakrowana jestem po wczorajszych wydarzeniach zaistniałych w wyjątkowych alkoholowych okolicznościach na 9 piętrze.
Wysoko jak cholera, całe Kłodzko widać z okna Phantiego.
Cała trójka się upoiła alkoholem, było wesoło i śmiesznie :D
Zjedliśmy razem obiad, mieliśmy ogromny problem z identyfikacją pewnej nogi, ale ogółem wyszło, że to udziec indyczy :D
Teraz jesteśmy już w domu, ale wciąż czuję w żołądku coś, co mi się nie podoba.
Bez komentarza.
I znów chciałabym powiedzieć, że nie piję...
A Marudnego Mojego Kocham :*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
phi
OdpowiedzUsuń