Otwarte okno wpuszcza do budzącego się z zimowego snu mieszkania ciepły powiew.
Ciepły, a jednak jeszcze z lekką nutką zapachu zimy. Ulotną.
Czuję że muszę wyjść. Pojechać gdzieś.
Nie mogę tutaj siedzieć. duszę się...
Chcę do Opola, chcę przeżyć nadejście wiosny nad Odrą, na przystani. Chcę nocą wracać do mieszkania przez akademiki, później Oleską... By było mi zimno, bo ubrałam zbyt cienki płaszczyk, zaczarowana promieniami słońca z rana.
Chcę tam pojechać, wrócić...
Tęsknię...
A jednak tutaj też może być pięknie, nawet piękniej.
Ale te wspomnienia ciągną tam, daleko...
Chcę pójść na górkę za blok, wejść na nią, położyć się na świeżej, pachnącej mokrą ziemią trawie i leżeć, patrzeć się na słońce przebijające się przez mleczne chmury.
Jeszcze troszkę.. Jeszcze troszkę pomieszkamy tutaj.
A później wrócimy do miasta, które tak kocham, i tak bardzo przeklinam.
I będziemy żyć Tam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz