czwartek, 25 lutego 2010

Dawid, wracaj.

Bawienie się w rannego ptaszka jednak nie wychodzi mi na dobre - ziewam i ogółem widać u mnie objawy niewyspania. Na własne życzenie!
A Piotr nadal śpi. Jak to bywa z facetami - przesypiają 70% swojego życia i jeszcze im mało.

Pierwsza połowa wiosennego sprzątania, która miała miejsce dnia wczorajszego zakończyła się z sukcesem. Dziś natomiast czeka nas reszta.

Dręczą mnie niemałe wyrzuty sumienia, porzuciłam tamtego bloga i piszę nowego... Szkoda troszkę. Przyzwyczaiłam się do niego, może za bardzo jak do rzeczy czysto wirtualnej. Ale cóż, on jedyny potrafił mnie wysłuchać ;)


Zastanawiałam się wczoraj w międzyczasie sprzątania co się stało ze wszystkimi ludźmi, których się kiedyś znało. Hm... Zmienili się, oddalili. A może to ja się zmieniłam i oddaliłam? Na pewno po części to drugie. Mam inne życie niż kiedyś. Lepsze.
W sumie jakby na to nie patrzeć, jedna osoba została z tego całego worka ludzi. I na nieszczęście musi być za granicą, w Polsce nie ma godnych zarobków dla osoby, która narobiła sobie długi.
Tęsknię za Nim. Tyle razem przeżyliśmy, wszystko co się działo, dzieliliśmy na dwoje.
Bo prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. To działa w dwie strony.
Zobaczysz, Dawid. Jeszcze się wszyscy spotkamy w Naszym ukochanym Opolu. Sen się ziści i wrócimy. Może nie tacy beztroscy jak kiedyś, ale zawsze razem. Tęsknię, przyjacielu.
Brakuje tu Ciebie.
Wracaj szybko z Niemiec...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz