poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Koniec ZxRx

Wchodzę na stronę ZxRx i zamurowało mnie. Jakby ktoś mi przypierdolił czymś w głowę.
Złodzieje Rowerów od dziś zakończyli działalność...
Smutno mi się zrobiło, bo...

'to few words do we known to clad everything in words...'


I do końca życia będę pamiętała ten przełomowy, jedyny koncert Złodziei, na którym byłam.
Koncert, który dał mi siłę. Dal siłę, by żyć.
Kto wie czy bym dziś tu pisała, gdyby nie ten koncert 4 kwietnia 2009 roku.
Zbyt wiele.
Pamiętam, jak się razem z wokalistą darłam.

Złodzieje zawsze byli i zawsze będą dla mnie jedną z ważniejszych kapeli na scenie.

A oto jedyne zdjęcie, jakie posiadam z tego koncertu. Stoję pod sceną, obok mnie gdzieś tam Hasan.



Uploaded with ImageShack.us

czwartek, 22 kwietnia 2010

nic.

Korzystając ze sposobności, że wstałam wcześniej a Piotruś śpi, popiszę sobie troszkę.
Tak, wyżyję się na stronicach bloga.

Jak mnie wkurwiają ludzie!
Jacy oni są beznadziejni!
Pseudo przyjaciele...
To chyba jakiś kompleks, który dopadł wszystkich ludzi.
Jakaś chora, POPIERDOLONA przypadłość ukazująca, jak bardzo są egoistyczni...

Jesteś moim przyjacielem?
Masz problem? Szukasz pomocy?
Zadzwoń, ZAWSZE Ci pomogę.
I wtedy jestem tą najlepszą przyjaciółką.
Ale są dni, gdy ja czegoś potrzebuję...
Wtedy nikt nie zapyta się : "co się stało? pomóc Ci?".
Kurwa.

Tak, wiem, że piszę totalnie bez składni i ogólnego sensu.
Ale w tym momencie nie potrafię inaczej, bo wyrzucam to wszystko z siebie, fala goryczy i pretensji zalewa całe biurko...
I nie potrafię jej ogarnąć na tyle, by wszystko było napisane tak, jak bym chciała i tak, jak oczekiwałaby polonistka.
Dziwne, ale upust swej frustracji dot. świata mogę wyrazić tylko tutaj.
To też jest dziwne...
W dzisiejszej dobie komputerowej nie wyobrażam sobie, jak ludzie radzili sobie z problemami bez czegoś takiego.
Tak, wiem.. Pamiętniki. Też pisałam, kilka tomów, opasłych tomów.
I kiedyś ktoś zaczął je czytać... Nie zapomniałam o tym, co czułam, gdy się dowiedziałam o tym, że ktoś wie co się we mnie dzieje... I wtedy chyba przestałam. A przynajmniej ograniczyłam pisanie do ukradkowego zapisywania myśli i emocji gdzieś na skrawkach papieru, ostatnich stronach zeszytów niesprawdzanych przez nauczycieli... Na skrawkach rozdzieranych na tysiące kawałków i rzucanych na wiatr. Tak, jakbym chciała się ich pozbyć.. Tego co boli.
I ktoś polecił jakiś wcześniejszy serwis blogowy. Mogłam wreszcie pisać tak, by być anonimową.
Tak bardzo mi się to podobało...
Fakt, słowo pisane na klawiaturze jest tylko składzikiem literek wystukanych przez maszynę.
Nie to, co napisane wiecznym piórem słowo nabierające mocy z dnia na dzień...
Ale cóż, czasy dzisiejsze zobowiązują.


Nie wiem, być może mam problem z adaptacją...
Powierzchownie bardzo szybko potrafię się zaadaptować. Ale w środku - idzie to wolno... Proces postępujący powoli.
Chociaż czasem i szybko.

Nie wiem, nie wiem co się dzieje.
Mam tak dwojaką naturę, żę czasami się nad tym wszystkim zastanawiam.
Najgorsza jest ta wyklinana przeze mnie przez lata ambiwalencja.
Ty, Czytelniku, nawet sobie zapewne nie wyobrażasz, jak to cholernie boli.. Gdy w jednej chwili czujesz dwa sprzeczne ze sobą uczucia. Gdy pragniesz czegoś tak bardzo jak i nienawidzisz i nie chcesz widzieć, czuć.
Wyobraź sobie stan ciała, gdy jest Ci zimno i gorąco naraz. Znasz to? Wiec wiesz, co miałam na myśli, pisząc ambiwalencja.
Gdy to rozrywa Twą duszę.
Dusza? A co to takiego?
Nie wiem, prawdopodobnie nigdy się nie dowiem, ale używam tego słowa do określenia tego czegoś w środku mnie, co czuje. Co ma uczucia, potworna bestia, obawiająca się świata.


Chciałabym, by to wszystko się w końcu ogarnęło... By moje lęki i smutki odeszły z kretesem.
Chyba niczego tak nie chcę, jak tego.

A może wciąż się oszukuję.



__

Uwtór na dziś, typowo smutny: Olivia inspi' Reira - A little pain.
Piękny, wykonany w sposób połączenia przez wokalistkę zwrotów japońskich i angielskich.
Nie polecam, gdy nie jesteś maniakiem NANY.

wtorek, 20 kwietnia 2010

.

Z wnętrza szklanej
kuli
patrzę wokoło
szukając przyjaźni
nieznajomej

niedziela, 18 kwietnia 2010

noga u Phantiego

Totalnie zmasakrowana jestem po wczorajszych wydarzeniach zaistniałych w wyjątkowych alkoholowych okolicznościach na 9 piętrze.
Wysoko jak cholera, całe Kłodzko widać z okna Phantiego.

Cała trójka się upoiła alkoholem, było wesoło i śmiesznie :D
Zjedliśmy razem obiad, mieliśmy ogromny problem z identyfikacją pewnej nogi, ale ogółem wyszło, że to udziec indyczy :D

Teraz jesteśmy już w domu, ale wciąż czuję w żołądku coś, co mi się nie podoba.
Bez komentarza.

I znów chciałabym powiedzieć, że nie piję...

A Marudnego Mojego Kocham :*

wtorek, 13 kwietnia 2010

Rok Miodem Płynący

Dzisiejszy poranek powitaliśmy z uśmiechami na twarzach.
Rok minął, odkąd jesteśmy ze sobą.
Razem.
Dzień w dzień.
Noc w noc.
Za wyjątkiem czasu, który spędzałam u Rodziców, gdy Ty miałeś szkołę.

Gdybym chciała opisać wszystko, co się Nam przydarzyło w ciągu tego roku, chyba nie starczyłoby mi czasu. Był chwile słodyczy, ciepła i miłości, jak i chwile z lekką nutką goryczy szybko zwalczanej poprzez zalewającą wszystko tęczę kolorów i szczęścia.

To z Tobą jestem szczęśliwa.
To z Tobą chcę być aż po życia kres.
Z Tobą wszystko jest słodkie.
Dziękuję, Kocham, Jestem.

Dla Nas :*

niedziela, 11 kwietnia 2010

manowce złości.

Z dobre 5 minut siedziałam i bezmyślnie gapiłam się na blogowy edytor tekstu.
Nie wiem, co spowodowało zalogowanie się na bloga, nie wiem co chciałam napisać.
Może któryś z utworów Guano Apes zmotywował mnie do wpisania tutaj czegokolwiek.
Ale nie wiem dlaczego.
A może któryś z utworó boskiej Kaśki Nosowskiej coś wem nie ruszył, nie wiem.
Być może...


Wciąż nie mogę sobie z tym dać rady. Nic się nie polepsza.
Opanowałam na poziomie mistrzowskim udawanie zadowolonej i szczęśliwej.
Czasem taka na prawdę jestem, czasem udaję.
Tylko z Tobą szczera jestem. Tylko Ty widzisz, kiedy są te gorsze dni.


Kochaj mnie mimo wszystko

Nagle coś drobiażdzek wręcz
Na manowce złości wywiódł mnie

Kochaj mnie mimo wszystko

Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie

Czasem coś.. tyci czort
Zdania szyk przestawi mi

Kochaj mnie mimo wszystko...





Jutro wracam od Rodziców. Tesknię...

piątek, 9 kwietnia 2010

beznadzieja.

Dlaczego, kurwa, staram się pomóc wszystkim wokoło, tylko nie sobie?
Dlaczego ignoruję siebie, dlaczego nie potrafię czegoś ze sobą zrobić?

Nie mam siły.. Jak w losowaniu.
Jeden dzień cudowny tylko po to, by następny był beznadziejny.
Czy to jest normalne?

Nawet książka nie jest w stanie mi pomóc, tam są tylko same definicje...


Wróć już z pracy, tęsknię za Tobą..

środa, 7 kwietnia 2010

Dojczlandzka wielkanoc, jaaa!

Święta i po świętach. Spędziliśmy je Razem u Mamy i Villego.
Podroż do Illertissen była męcząca, wyjechaliśmy o 12 w nocy, dotarliśmy coś koło 9-10 rano. To przez mgłę na drogach - była przerażająca.
Przejeżdżając obwodnicą przez spowitą w mroku Pragę zauważyłam cudownie pomalowane budynki przy autostradzie.. Okazało się, że była to cementownia lub betoniarnia. Na próżno niestety szukałam tych bajkowych budynków w necie. Nic nie znalazłam.
Gdy świtało, zawitaliśmy do Ulmu, w którym rzecz jasna musieliśmy zabłądzić. Ale na szczęście szybko odnaleźliśmy właściwą drogę :)
Mam,a z Villim bardzo się ucieszyli, gdy Nas wreszcie zobaczyli, zjedliśmy śniadanie z nietradycyjnym szampanem.
Przez ten pobyt wreszcie mogliśmy porozmawiać sobie na żywo, bo nie widzieliśmy się od października. Ale na szczęście Mama z Villim przyjeżdżają do Nas na majowy urlop.
Pół pobytu spędziliśmy na basenie i saunie zażywając rozkoszy płynących z luksusu :)
Koniec końców, wciąż twierdzę, że Niemcy to idealny kraj, by żyć.

Wczoraj wróciliśmy, smutno było się pożegnać:(



I widzisz.. Kolejne święta wielkanocne spędzone Razem :)
Jak stare dobre małżeństwo :)

Kocham, tulę, ufam, dziękuję :*

A. I uczę się namiętnie niemieckiego, bo już nie mogę zniesc tego, że z Villim się dogadać nie mogę. Bo ani serbskiego nie znam ani niemieckiego. On nie zna polskiego ani angielskiego. I tyle -.-

piątek, 2 kwietnia 2010

.

Nie mam już siły
Udawać
Że domeną mą
Siła jest.