środa, 17 marca 2010

Całe miasto wciąż brnie w śniegu. Topi się, ślizga i łamie karki.
Szkoda, że z tymi karkami to nieprawda... Dobrze by im tak było.

Jest pozytywnie, nawet bardzo. Siedzę i męczę 1000 panoramicznych i jest mi z tym dobrze. Gotuję obiad, żyję spokojnie. Oddycham.

Coraz bliżej do koncertu, jakiegoś koncertu. Chcę wybrać ten najzajebistszy, bo nieczęsto możemy wylecieć gdzieś poza.
Szkoda, że nie uda Nam się wyskoczyć na Agnostic Front.. :(
Ale za rok tez będa grać :D


" Hej hej, jeszcze raz!
Hej hej zaczaruj czas,
niech biegnie, niech biegnie,
niech biegnie wolniej...
Hej hej, jeszcze raz,
hej hej, niech życie Nam
zawróci, zawróci
zawróci w głowie...!"

;*

niedziela, 14 marca 2010

.

I want to leave it all behind.
I JUST WANT TO LEAVE IT ALL BEHIND!!!

piątek, 12 marca 2010

Tarja?

Godzina 3:23.
Już dawno powinnam spać, lecz czuję się wyjątkowo rześka i wyspana.
Ty już słodko śpisz. Żuberki też śpi spokojnie.
Sąsiedzi śpią.
Rodzina z dołu też śpi.
Wszyscy śpią ( nie licząc tych pijanych, wracających z imprez).
A ja nie.

W sumie nawet nie wiem po co weszłam na stronę bloga.
Nie mam nawet co napisać.
Ale wypada...

A!
Jestem oczarowana solową twórczością Tarji Turunen. Zawsze była wspaniałą wokalistką, ale to, co pokazała w swoich solowych albumach przerasta ludzkie pojęcie.
Urzekł mnie utwór Tarji "Sing For Me".
No cudo...

___

A dziś wstaniesz, i zaczniesz znowu pochłaniać galaretki malinowe.
Twoje ulubione < 3


środa, 10 marca 2010

nocą.

Nowy post, akuratnie pod koniec dnia, gdy lada chwila pójdziemy spać. Godzina 23:46.
Tak gwoli ścisłości, blog źle pokazuje godziny przy notkach.
Nieco mnie to martwi...

Żuber słodko śpi na kanapie obok, co chwilkę przewracając się z boku na bok i warcząc na senne wizje.

A ja nadal chcę wrócić. Do Opola. To ta wiosna.
Cóż...


I zakochana jestem do granic możliwości. Na śmierć i życie.

wtorek, 9 marca 2010

tęsknota.

Wiosna.
Otwarte okno wpuszcza do budzącego się z zimowego snu mieszkania ciepły powiew.
Ciepły, a jednak jeszcze z lekką nutką zapachu zimy. Ulotną.

Czuję że muszę wyjść. Pojechać gdzieś.
Nie mogę tutaj siedzieć. duszę się...
Chcę do Opola, chcę przeżyć nadejście wiosny nad Odrą, na przystani. Chcę nocą wracać do mieszkania przez akademiki, później Oleską... By było mi zimno, bo ubrałam zbyt cienki płaszczyk, zaczarowana promieniami słońca z rana.
Chcę tam pojechać, wrócić...
Tęsknię...

A jednak tutaj też może być pięknie, nawet piękniej.
Ale te wspomnienia ciągną tam, daleko...

Chcę pójść na górkę za blok, wejść na nią, położyć się na świeżej, pachnącej mokrą ziemią trawie i leżeć, patrzeć się na słońce przebijające się przez mleczne chmury.
Jeszcze troszkę.. Jeszcze troszkę pomieszkamy tutaj.
A później wrócimy do miasta, które tak kocham, i tak bardzo przeklinam.
I będziemy żyć Tam.

środa, 3 marca 2010

Reminiscencja.

Wraz ze zbliżającą się wielkimi krokami wiosną zaczyna się wkradać w życie reminiscencja.
Rzecz normalna, przydarzająca się mi zazwyczaj u kresu jednej a początku kolejnej pory roku, kiedy to zmiany wywołują refleksje.

Lubię tą ciszę, gdy wstanę wcześniej niż On, i mogę sobie pobyć sama w domu.
Tak anonimowo, coś w tym jest.
Mogę wtedy porozmyślać bez żadnych niekorzystnych czynników spoza mojego umysłu, wyciszyć się, powoli wyrzucić z siebie ledwie widoczną, rozmazaną wizję snów i wczorajszych problemów.
Tak, by móc zacząć dzień szczęśliwie i z uśmiechem na ustach.
Zjeść razem śniadanie, poczytać książkę przy stole, pogłaskać psa.

Ale wracając to do tematu przedniego notki - lubię to.
Co się działo w moim życiu o tej porze roku rok wcześniej, dwa, trzy... A nawet pięć czy dziesięć.
Miło jest czasami wrócić do pełnego beztroski i słodkiej swobody czasu, gdy miało się 10 lat i wypełnieniem dni nie był obowiązki tylko koszykówka. Albo rysunek. Książki. Gdy miało się na to wszystko czas. Czasami tęsknię.
Albo do czasów gimnazjum. Gdy tak bardzo daleko było do szkoły na drugim końcu miasta i musiało się wstawać wcześniej niż inne dzieci.
Liceum. Chyba czas największych imprez, włóczenia się ze znajomymi, koncertowania.
Gdy biegło się co sił na pociąg, żeby tylko zdążyć..
Ef, tęsknię czasem.

Nie ma co wspominać, trzeba iść do przodu.
Śniadanie.