piątek, 26 lutego 2010

Zerwanie.

Nasza wczorajsza kłótnia, łzy i desperacja mnie osłabiła...
Ciebie też.
Bałam się, że nie będę chciała do Ciebie wrócić. Że uprę się i nie wrócę.
Ale na szczęście zechciałam wrócić. Dlaczego?
Bo kocham Cię nad życie.
Dlatego nadal jestem z Tobą, i chcę w tym trwać po życia kres.

Ta nerwowa sytuacja Nam minie. Kłócimy się, bo mamy problem.
Ale się rozwiąże. Jeszcze tylko miesiąc...

Wczoraj tak źle.. Dziś tak wspaniale.

czwartek, 25 lutego 2010

Dawid, wracaj.

Bawienie się w rannego ptaszka jednak nie wychodzi mi na dobre - ziewam i ogółem widać u mnie objawy niewyspania. Na własne życzenie!
A Piotr nadal śpi. Jak to bywa z facetami - przesypiają 70% swojego życia i jeszcze im mało.

Pierwsza połowa wiosennego sprzątania, która miała miejsce dnia wczorajszego zakończyła się z sukcesem. Dziś natomiast czeka nas reszta.

Dręczą mnie niemałe wyrzuty sumienia, porzuciłam tamtego bloga i piszę nowego... Szkoda troszkę. Przyzwyczaiłam się do niego, może za bardzo jak do rzeczy czysto wirtualnej. Ale cóż, on jedyny potrafił mnie wysłuchać ;)


Zastanawiałam się wczoraj w międzyczasie sprzątania co się stało ze wszystkimi ludźmi, których się kiedyś znało. Hm... Zmienili się, oddalili. A może to ja się zmieniłam i oddaliłam? Na pewno po części to drugie. Mam inne życie niż kiedyś. Lepsze.
W sumie jakby na to nie patrzeć, jedna osoba została z tego całego worka ludzi. I na nieszczęście musi być za granicą, w Polsce nie ma godnych zarobków dla osoby, która narobiła sobie długi.
Tęsknię za Nim. Tyle razem przeżyliśmy, wszystko co się działo, dzieliliśmy na dwoje.
Bo prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. To działa w dwie strony.
Zobaczysz, Dawid. Jeszcze się wszyscy spotkamy w Naszym ukochanym Opolu. Sen się ziści i wrócimy. Może nie tacy beztroscy jak kiedyś, ale zawsze razem. Tęsknię, przyjacielu.
Brakuje tu Ciebie.
Wracaj szybko z Niemiec...

wtorek, 23 lutego 2010

Kolejny raz.

No właśnie. Kolejny raz rozpoczynam nowego, aczkolwiek nie odrębnego bloga.
Dwa wcześniejsze są jak tomy encyklopedii.
Niekompletnej, niestety.
Nie miałam często czasu wszystkiego opisywać. W wielu przypadkach żałuję, że tego nie wykonałam, lecz są także takie rzeczy, które ewidentnie powinny mnie napawać radością, iż o nich nie pisałam.
Za każdym kolejnym blogiem przyrzekałam sobie, że będę pisała na nich na bieżąco. Tym razem tego nie wypowiem, nawet nie napiszę. Nie ma sensu. Jak będę pisała to będzie co poczytać. Jeśli nie - przykro mi.

I już widzę różnicę pomiędzy tym blogiem a poprzednimi. Panel z umieszczaniem postów jest bardziej czytelny i jasny. Tak jakby... Mniej wpędzający w czarne myśli.
Jeśli wiesz, co mam na myśli.

Kim jesteś? Zadajesz sobie to pytanie? Możliwe.
Ale to nieistotne w tym momencie.
Nie ważne jest to, co robię w życiu, chociaż zapewne wypłynie to ze mnie nie raz. Nie ważne jak wyglądam.
Chociaż... Może umieszczę po napisaniu notki miniaturkę na blogu. Zastanowię się.
Gdzie mieszkam? Daleko. Zapewne.
Jakie mam w życiu ambicje?
Wyjdzie w praniu.

Tak więc, nowy blog rozpoczęty.
Zobaczymy, co dziać się będzie.